Serdecznie polecam… wiersze dla dzieci

Monika Chilewicz




Zaryzykuję stwierdzenie, że ze świecą szukać osób z pokolenia dzisiejszych rodziców, którzy nie wychowywali się na wierszach dla dzieci. Kto z nas nie recytował w dzieciństwie Lokomotywy, Rzepki czy Ptasiego radia? Kto z ręką na sercu powie, że na widok garnka z wywarem na zupę nigdy nie pomyślał o kapuście, która ze stoickim spokojem pouczała warzywa, że i tak zginą w zupie, więc po co swary i waśnie? Wiersze od lat stanowią nieodzowny element edukacji literackiej małego człowieka i kopalnię rozpoznawalnych powszechnie cytatów (chociażby „a to feler, westchnął seler”). Poezja ogólnie nie cieszy się obecnie wielkim wzięciem i niestety przekłada się to również na literaturę dla dzieci, choć przecież wiersze dla najmłodszych nie są ani bardzo skomplikowane, ani niezrozumiałe. Być może sednem problemu jest fakt, że żyjemy w zawrotnym tempie, a kultura popularna przyzwyczaiła nas do szybkiej narracji, gdzie akcja goni akcję? Poezja – nawet ta dziecięca – zmusza do przyhamowania oraz refleksji i to jest właśnie jedną z jej zalet. W czasach przesytu informacyjnego warto umieć się zatrzymać i zastanowić nad tym, co czytamy, a tego właśnie wymagają od nas wiersze. Z drugiej strony ich relatywnie krótka forma sprawia, że nawet wolny kwadrans to wystarczający czas na lekturę niedużego tomiku.

księgarnia

Bardzo ważną zaletą poezji jest dbałość o stronę językową (oczywiście zakładając, że mówimy tu o wierszach na pewnym poziomie, a nie o byle rymowankach, jakie, niestety, również trafiają się na półkach księgarskich). Myślę, że ten aspekt jest szczególnie istotny w obecnej sytuacji, gdy w przestrzeni publicznej jest tyle wulgarności, a niektórzy specjaliści próbują nam nawet wmawiać, że wulgaryzm jest jedynym skutecznym sposobem wyrażenia emocji. Forma wiersza sama w sobie wymusza na autorze zręczność w posługiwaniu się językiem, wymaga dyscypliny i staranności, a jednocześnie kreatywności. Właśnie takiego sposobu wypowiadania chcemy przecież uczyć nasze dzieci, jeśli zależy nam na tym, by wyrosły na ludzi, którzy potrafią precyzyjnie i atrakcyjne przekazywać swoje myśli.

Wiersze ze względu na rytm i rymy działają uspokajająco i wyciszająco nawet na najmłodsze dzieci. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko kołysanek, ale też tak dynamicznych utworów jak Lokomotywa. Moja najstarsza córka w pierwszych miesiącach życia cierpiała na kolki, a my cierpieliśmy razem z nią, bo jej wieczornego płaczu nie było w stanie nic uciszyć. Aż któregoś dnia w przypływie desperacji sięgnęłam po jedną z nielicznych książeczek, które zachowały się z mojego dzieciństwa. Był to tomik Juliana Tuwima z pięknymi ilustracjami Jana Lenicy. Otworzyłam na Lokomotywie właśnie i zaczęłam czytać na głos, bardziej chyba dla własnego uspokojenia niż córce, która powoli przestawała płakać, zaczęła się przysłuchiwać, aż w końcu zasnęła. Odtąd polecam wszystkim rodzicom czytanie wierszy niemowlętom, które choć nie rozumieją jeszcze treści, wyraźnie doceniają powtarzalność rytmu i rymu.

Tuwim i Brzechwa to dwa nazwiska, które od razu przychodzą na myśl, gdy mówimy o wierszach dla dzieci. Zachęcam do szukania wydań w twardej oprawie i z dobrymi ilustracjami, bo są to książki, z którymi rodzice małych dzieci nieprędko się rozstaną, warto więc, by były trwałe i przyjemne dla oka. W dziecięcej biblioteczce nie może również zabraknąć wierszy Wandy Chotomskiej i Danuty Wawiłow, której tradycję wierszopisania kontynuuje córka Natalia Usenko. Miłośnicy zabaw językiem na pewno docenią twórczość Małgorzaty Strzałkowskiej, która lubuje się w językowych łamańcach. Jej czasem karkołomne pod względem recytatorskim wiersze chętnie wykorzystują logopedzi, bo znakomicie ćwiczą aparat mowy, jednocześnie bawiąc czytelnika dowcipem. Podobne zalety mają też utwory Agnieszki Frączek, Marcina Brykczyńskiego i Kaliny Jerzykowskiej. Nie tylko zabawnie łamią języki, ale też wyjaśniają, a przede wszystkim ilustrują tak trudne pojęcia, jak homonimy, idiomy czy związki frazeologiczne.


Autorka jest filologiem angielskim i księgarzem, obecnie pełni funkcję dyrektor generalnej Fundacji Mamy i Taty. Prywatnie żona i mama pięciorga dzieci.

 

 

 

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

mit nowy
by e-smart.pl