Rodzeństwo - więcej niż skarb

prof. Michał A. Michalski

Rodzeństwo - więcej niż skarb Pewnie każdy, kto ma brata lub siostrę doświadczył sytuacji, gdy stawiał sobie pytanie, czy świat bez nich nie byłby piękniejszy, a życie prostsze… Jednocześnie, ci którzy dzieciństwo spędzali w pojedynkę, prawdopodobnie chociaż raz próbowali sobie wyobrazić, jakby to było, gdyby mieli rodzeństwo… O ile jako dzieci nie mieliśmy na to wpływu, o tyle, gdy już jesteśmy rodzicami, to jakieś pole manewru w tym względzie mamy. Możemy zdecydować czy nasze dziecko będzie jedynakiem czy nie.

Temat posiadania rodzeństwa i jego wpływu na dzieciństwo oraz późniejszy rozwój wydaje się być raczej rzadko podejmowany, co stanowi pewne istotne zaniedbanie. Tymczasem okazuje się, że blisko połowa (47,4%) rodzin w Europie posiada tylko jedno dziecko. Co równie istotne, w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba gospodarstw domowych bez dzieci wzrosła o ponad 10%. W jakimś sensie możemy mówić wręcz o trendzie, który pod względem efektów do złudzenia przypominającą politykę jednego dziecka, z której kilka lat temu – widząc jej negatywne efekty – wycofały się władze Chin.

Zalety posiadania rodzeństwa wydają się być dziś albo niedoceniane, albo w ogóle niedostrzegane. A jest ich sporo. Po pierwsze, dzieciństwo w towarzystwie brata i siostry stanowi naturalną szansę rozwijania i doskonalenia predyspozycji społecznych, które nabywa się podczas przebywania z innymi ludźmi. W odniesieniu do rodzeństwa, od razu można zwrócić uwagę na codzienne interakcje, w których na pewno pojawi się potrzeba negocjowania warunków wspólnej zabawy i korzystania z zabawek czy innych przedmiotów domowych. W ten sposób młody człowiek uczy się, że nie wszystko należy do niego i nie wszystko od niego zależy, co w perspektywie samodzielnego funkcjonowania w przyszłości w różnych grupach społecznych należy uznać za lekcję bezcenną.

Gdy z kolei zwrócimy uwagę na to, że najczęściej między rodzeństwem mamy do czynienia z różnicą wieku, to pojawiają się kolejne zalety ze wspólnego dorastania. Dla młodszego dziecka codzienne obcowanie ze starszym bratem lub siostrą, to nieustanna okazja do przyglądania się i uczenia tego, co starszak już umie i wie. Gdy natomiast rodzeństwa jest więcej, to okazuje się, że takich „nauczycieli” w najbliższym otoczeniu jest więcej, przez co tempo i ilość przyswajanej wiedzy rośnie. Gdy chodzi zaś o tych starszych, to opieka i spędzanie czasu z młodszym rodzeństwem może być świetną okazją do rozwoju samodzielności i odpowiedzialności. Ponadto, w przypadku nastolatków takie zaangażowanie, automatycznie skłaniające do myślenia o innych i wspierania ich, może być pomocą w nabraniu zdrowego dystansu do swoich własnych problemów – a w tym wieku niekiedy mogą się one jawić jako sprawy, od których zależą losy świata…

Myśląc o znaczeniu rodzeństwa, warto również spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Dając swemu dziecku brata lub siostrę, jednocześnie sprawiamy, że gdy wejdą w dorosłość, będą mieli kogoś z kim będą mogli wspólnie przeżywać ten czas i pomagać sobie nawzajem. Co więcej, jeśli to my rodzice będziemy ewentualnie potrzebować jakiegoś wsparcia na starość, to z tym problemem będą się mogli zmierzyć wspólnie.

Jest jeszcze jedna – chyba bezdyskusyjna zaleta – posiadania więcej niż jednego dziecka… Z każdym kolejnym dzieckiem rośnie potencjalna liczba… wnucząt. I choć możemy sobie z tego dziś nie zdawać sprawy, to zapewne pójdziemy w ślady niezliczonej liczby dziadków i babć i będziemy tak po prostu – zwyczajnie – szaleć na punkcie swoich wnucząt.


Autor jest prezesem Fundacji Instytut Wiedzy o Rodzinie i Społeczeństwie (wydawcy PFR), kulturoznawcą, etykiem gospodarczym, badaczem współzależności miedzy kulturą, rodziną i gospodarką. Profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tatą pięciorga dzieci.


Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com

facebook
by e-smart.pl