Pomidorowa czy ogórkowa? – czyli rodzina przy stole

dr Paulina Michalska

Pomidorowa czy ogórkowa? – czyli rodzina przy stoleNie mnie rozstrzygać, która zupa wygrywa i dlaczego, bo i w naszej rodzinie zdania są mocno podzielone. Nawet zwolennicy pomidorowej powiedzą, że zależy czy z ryżem, czy z makaronem. Nie w tym jednak rzecz, czy w ogóle lubimy zupy, czy jak mawia nasz starszy syn „porządne obiady” (czyt. kotlet, ziemniaki i surówka); na stole może być nawet ryż z jabłkiem, wątróbka czy czernina… Nie to jest najistotniejsze. Ważny jest jak zwykle czas. Czas, by razem usiąść do stołu. Może mamy taki komfort, że wspólnym posiłkiem jest śniadanie, może obiad, a może czekać musimy aż do wieczora, by razem spotkać się podczas posiłku. A może taką szansę mamy tylko w weekendy? Ale dobre i to.

Pierwszym naszym wspólnym małżeńskim zakupem był stół i krzesła. Nie wyobrażaliśmy sobie naszego domu bez stołu. To przy stole najlepiej się rozmawia, podejmuje decyzje. Z czasem do tego stołu zasiadły również nasze dzieci, siadają przy nim nasi przyjaciele, bliższa i dalsza rodzina. Ale na co dzień, to jest miejsce, przy którym co najmniej raz w ciągu dnia spotykamy się na wspólnym posiłku. Jest głośno, czasem za głośno, ale za nic w świecie z tego nie zrezygnujemy.

Może czasem wygodniej byłoby, by każdy zjadł posiłek w swoim pokoju, przy biurku, na szybko, bo całe mnóstwo pracy czeka na dokończenie. Albo jakaś szybka kanapka w rękę podczas zabawy, owoc, kisiel… Tak, to spora pokusa. Ale, jeśli jej ulegliśmy, to warto to zmienić. Bo wspólny posiłek, to nie tylko zjedzenie obiadu, kolacji czy śniadania. Wspólny posiłek to przede wszystkim czas. Czas, by odłożyć na bok wszystkie sprawy, interesy, telefony, komputery. Czas, by spotkać się z drugim człowiekiem, wysłuchać go, poświęcić mu uwagę. Potrzebują tego zarówno dzieci, jak i dorośli. Takiego komfortu, że oto teraz nikt nie będzie nam przeszkadzał ani nas rozpraszał. O taki czas trzeba w rodzinie zawalczyć. I nie trzeba szukać wymyślnych przepisów na dania, które nie wszystkim może będą smakowały.

Życie toczy się wokół nas w tak szybkim tempie, że możemy dać się temu ponieść i nie chcieć już być ze sobą. Kiedy jednak zaczniemy o to dbać, to bardzo szybko wejdzie nam to w nawyk, za którym będziemy tęsknić, gdy będziemy poza domem. Czasem, gdy któreś z nas wyjeżdża służbowo na kilka dni, to po powrocie stwierdza, że najbardziej brakowało mu tego naszego bycia razem podczas posiłków. Do dobrych rzeczy bardzo łatwo można się przyzwyczaić. I dobrze. To, co dziś wkładasz w relacje w swojej rodzinie – czas, uwagę – zaowocuje w przyszłości.

W okresie „zamierzchłej komuny”, jak mawia mój mąż, nie wyobrażaliśmy sobie, by nie organizować imprez rodzinnych z okazji imienin, urodzin, świąt. Na stole nie zawsze było obficie, ale to się nie liczyło. Ważny był czas spędzony razem. Pamiętam z mojego domu rodzinnego, jak tata, dziadek, wujkowie zaczynali śpiewać stare przyśpiewki. Wtedy, kilkunastolatce, wydawało mi się, że to straszny „obciach”; dziś wiele bym dała, by mój tato mógł usiąść z nami do stołu.

Obserwując rzeczywistość wokół nas, z przykrością stwierdzam, że takich rodzinnych imprez, spotkań przy stole jest coraz mniej. Zdarza się, że w rodzinie ktoś oświadczy, że nie zamierza świętować swoich imienin, rocznicy ślubu etc. Powodzi się nam coraz lepiej, wszystko można kupić, ba, nawet zamówić katering, gdy nie mamy czasu lub zdolności kulinarnych, a raczej zmierzamy w kierunku zamknięcia się w swoich domach, budowania coraz wyższych murów wokół siebie. Stare porzekadło mówi: „Wzbogaciłeś się? Kup większy stół a nie buduj wyższego muru”.

Dlatego siadajmy do stołu ze swoją rodziną, zapraszajmy krewnych, przyjaciół (jak już minie czas epidemii, oczywiście), niech nawet każdy coś przygotuje, nie wszystko musisz zrobić sama/sam. I niech ten stół żyje, niech się toczą przy nim rozmowy, niech będzie miejscem w domu najważniejszym. Niech wszyscy czują się do niego zaproszeni.


Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą i fizykiem medycznym. Pracuje z małżeństwami, które pragną mieć dzieci jako instruktor Creighton Model System – głównego narzędzia NaPROTechnology®. Jest mamą pięciorga dzieci i pasjonatką podróżowania.


Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com

facebook
by e-smart.pl