Ekspert o problemach brytyjskiego rządu – nie powinien imitować prawicy

Zjednoczone Królestwo – wybory – rocznica – problemy rządu „Ludzie nie wiedzą, jaką rząd ma wizję” – tak po roku od wyborów dorobek brytyjskiej lewicy ocenia jej były polityk. Ale ostrzega: Labourzyści nie powinni naśladować języka i pomysłów rosnącej w siłę twardej prawicy. Partia Pracy odzyskała władzę po czternastu latach, ale dziś ma słabe notowania. W sondażach wyprzedza ją Reform UK Nigela Farage’a. Zdaniem doktora Tony’ego McNulty, politologa z Queen Mary University Labourzyści byli lepiej przygotowani do kampanii niż do rządzenia. Ocenia, że błędem było między innymi to, że gabinet Keira Starmera nie zaoferował Brytyjczykom inspirującej opowieści.”Na temat tego, w co wierzysz. Jaka jest historia? Jaka narracja? Co dla ludzi zrobisz? W efekcie wyborcy rozglądają się za alternatywą. Polacy pewnie wiedzą, że jednej rzeczy politycy nie powinni w takim wypadku robić: ścigać się na prawicowy populizm. Bo wtedy ludzie i tak zagłosują na oryginał, a nie imitację” – przekonuje rozmówca Polskiego Radia. Tony McNulty to były polityk Labourzystów. Mandat zdobył, gdy Torysów odsuwała w połowie lat dziewięćdziesiątych New Labour Tony’ego Blaira i Gordona Browna. Ocenia, że w porównaniu do jego czasów ugrupowaniu Keira Starmera brakowało konkretnych planów . „Panowało tam trochę przekonanie, że jedyna misja to wygrać wybory. Zabrakło myślenia, co potem. Gdy wygrywaliśmy w 1997 roku było zupełnie inaczej. Wszyscy wiedzieliśmy doskonale, co zrobimy” – wspomina. Wielu ekspertów wskazuje, że na wyborczy miesiąc miodowy rząd Keira Starmera nie mogł liczyć. Problemy zaczęły się niemal od razu. „Zostali wybrani w lipcu. I dosłownie w parę tygodni później ludzie zaczęli mówić: o mój Boże, oni się nie różnią od całej reszty” – wspomina dr Tony McNulty. Podwyżki składek dla pracodawców, bunt własnej partii ws. cięć zasiłków, kontrowersyjne zlikwidowanie części świadczeń dla seniorów, z którego potem trzeba się było wycofać – to między innymi obserwatorzy zapisują po stronie porażek lewicowego premiera. Nadal nierozwiązany jest problem migrantów napływających przez kanał La Manche. Rząd odpowiada, że odziedziczył po prawicy trudną sytuację, a zmiany wymagają czasu. W dodatku sytuacja międzynarodowa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż w czasach, gdy lewica ostatnio sprawowała władzę. A plusy? Większość ekspertów jest zgodna, że to polityka międzynarodowa: zręczne dyplomatyczne „oczarowanie” prezydenta Trumpa oraz poprawa stosunków z Unią Europejską. W ostatnich dniach premier mierzył się z buntem i krytyką w swojej partii, szczególnie w sprawie cięć zasiłków, z których w dużej mierze się wycofał. Doktor McNulty uważa, że szef rządu powinien popracować nad komunikacją z własnymi posłami. Bo – jak ocenia – Keir Starmer nadal nie pozbył się nawyków ze swej poprzedniej roli: prawnika. „Kiedy występował na spotkaniach i w sądzie ludzie byli zasłuchani. Jego słowo decydowało.Tak było też jak najbardziej, gdy został prokuratorem. Ale w jego obecnej roli liczą się emocje i wymiar społeczny. Musi się jeszcze tego trochę pouczyć” – ocenia rozmówca londyńskiego korespondenta Polskiego Radia. Tony McNulty był posłem lewicy w latach 1997-2010.Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adam Dąbrowski, Londyn/w mmch

facebook
by e-smart.pl