Czytać dzieciom komiksy czy trzymać je od nich z daleka?

Rozmowa z MONIKĄ CHILEWICZ, księgarzem, wielką miłośniczką i znawczynią książek




Czy komiksy, zaliczane do kultury obrazkowej, można z czystym sumieniem zaproponować dzieciom? Czy Pani zdaniem mogą stanowić ciekawe urozmaicenie dziecięcych lektur?

Odpowiedź brzmi zdecydowanie twierdząco. Wiem, że wielu rodziców boi się komiksów, uważając je za gorszy rodzaj literatury albo w ogóle odmawiając im miana literatury. Obawiają się, że dzieci niechętnie będą sięgać po inny rodzaj twórczości. W związku z tym wielokrotnie spotykałam się z pytaniem, czy w ogóle pozwalać na czytanie komiksów, czy to jest dobre rozwiązanie? Dziecko ma osiem lat, uwielbia komiksy, nie bierze się za żadne inne książki, które byłyby bardziej treściwe. Czy to dobrze? Jeśli komiks jest sensowny, ma ciekawą treść, nie jest obsceniczny czy wulgarny, co się zdarza, to oczywiście, że tak – pozwalać. Komiksy są wtedy albo urozmaiceniem, albo nawet rodzajem furtki do czytelnictwa w późniejszym wieku.

monika chilewicz

Może więc warto proponować komiksy młodszym dzieciom ze względu na przystępniejszą formę?

Jeżeli potraktujemy je jako formę zapoznania z literaturą czy konkretnymi tematami, które nas interesują, to oczywiście tak. Komiksy są przystępne i szybkie w odbiorze, przez co stanowią bardzo dobrą alternatywę. Jest wiele obrazków, dużo się dzieje, nie ma opisów, dosyć wartka akcja, więc dla dzieci, które uczą się czytać albo jeszcze nie rozkręciły się z czytaniem, jest to świetna opcja. Myślę że warto potraktować komiks jako pełnoprawną literaturę, zwłaszcza ze względu na szatę graficzną, ponieważ wiele z nich jest wybitnie narysowanych i da się za ich pomocą przekazać dużo ciekawych treści. Możemy się zżymać, że to kultura obrazkowa, jednak wykorzystanie jej do dobrych celów jest bardzo sprytnym zabiegiem. To pewna bariera do pokonania, za którą później jest już czytanie poważniejszych książek.

A jakie pozycje Pani by polecała?

Ja nie jestem fanką komiksów w tym sensie, że nie czytam ich jakoś specjalnie namiętnie, wolę długie opowieści. Natomiast prawda jest taka, że w naszej kulturze literackiej zadomowiły się pewne serie, które można nazwać kultowymi. Wśród nich są prawdziwe perełki. Na przykład, „Tytus” był jednym z podstawowych, ukochanych komiksów za moich czasów. Widzę, jak obecnie rodzice reagują na wznowienie tej serii – bardzo się cieszą i wspominają, jak je czytali, jakie przygody najbardziej lubili. Kupują je również swoim dzieciom. Sama to zrobiłam i moje dzieci teraz chętnie je… cytują. Co ciekawe, są to te same cytaty, które ja zapamiętywałam jako dziecko. Te komiksy można uznać za ponadczasowe. Nadal są atrakcyjne. Również dla starszej młodzieży. Także stosunkowo niedawno ukazały się ponownie komiksy z przygodami Jonki, Jonka i Kleksa. Warte polecenia są również przygody Kajko i Kokosza czy historie Asteriksa.

Wszystkie te pozycje, o których Pani wspomina mają już swoje lata, a co ze współczesnymi publikacjami,  które uważa Pani za szczególnie cenne?

Bardzo ciekawa jest seria wydawnictwa IPN o Antku Srebrnym. Są to komiksy poświęcone przygodom chłopca, który bierze udział w różnych wydarzeniach drugiej wojny światowej. To bardzo atrakcyjna forma przedstawienia historii dla dzieci, które z niecierpliwością czekają na kolejne części – i to nie tylko chłopcy, dziewczynki również. Teraz ukazał się tomik, którego akcja dzieje się w okresie bitwy warszawskiej. Tego typu publikacje, to świetny wstęp do późniejszej nauki szkolnej.

 

rozmawiał

Jakub Zgierski

 

 

Monika Chilewicz jest księgarzem, filologiem angielskim, a obecnie pełni funkcję dyrektor generalnej Fundacji Mamy i Taty. Prywatnie żona i mama pięciorga dzieci.

mit nowy
by e-smart.pl