Czy moda na slow fashion może mieć wpływ na relację z naszymi dziećmi?

Dorota Kopaczewska

Czy moda na slow fashion może mieć wpływ na relację z naszymi dziećmi?Galerie handlowe to jedno z ulubionych miejsc spotkań młodych ludzi. Kolorowy świat, pełen pokus, wystawy sklepowe, które krzyczą: „musisz to mieć”! Włóczenie się od sklepu do sklepu, przymierzanie ubrań, aby choć przez chwilę poczuć się w posiadaniu tego, co niedostępne. Większość z nas – rodziców – z pewnością nie chce, aby ich dzieci tak się zachowywały.

Kilka lat temu do naszego słownika weszło pojęcie slow. Słyszymy o slow food, slow fashion, slow life

Czym jest owo slow? Przed rewolucją przemysłową odzież była pozyskiwana i produkowana lokalnie. Ludzie kupowali trwałe ubrania, które służyły im przez długi czas lub robili własne z dostępnych zasobów. Strój odzwierciedlał miejsce i kulturę noszących je osób. Na początku XX wieku nastąpił szybki rozwój przemysłowy. Odzież zaczęła być produkowana na skalę masową. Po II wojnie światowej Paryż nie był już jedyną stolicą mody, do głosu doszły Londyn, Mediolan i Nowy York. W latach 50. XX wieku zaczęły pojawiać się w USA i Europie „sieciówki”, sprawiając, że te same modele ubrań można było kupić w sklepach na całym świecie. Moda straciła posmak unikatowości. Tania odzież, produkowana głównie w Azji, zalała rynek i pojawił się problem z jej zbytem. Firmy takie jak H&M paliły rocznie dwanaście ton niesprzedanej odzieży. Alarm podnieśli przedstawiciele ruchów ekologicznych, wyciągając na światło dzienne nieetyczne praktyki wielkich koncernów, wykorzystywanie dzieci do pracy w fabrykach w Chinach, Bangladeszu, Indiach i innych krajach azjatyckich, zanieczyszczanie środowiska i ogromne zużycie wody w farbiarniach podczas produkcji odzieży.

Slow fashion stał się więc odpowiedzią na ruch fast fashion, który rozwinął się w modzie. Przesyt i dostępność towarów spowodowały, że do łask wróciły umiejętności szycia, robienia na drutach czy szydełkowania. To świetny moment do rozwoju kreatywności swojej, jak i dzieci, zacieśnienia więzów rodzinnych i budowania relacji międzypokoleniowych. Moja córka powiedziała mi niedawno, że ma już dość kupowania gotowych rzeczy i chce, żeby babcia nauczyła ją szyć ubrania.

Po co nam slow fashion? Slow fashion proponuje producentom i konsumentom świadome podejście do mody. Takie, które uwzględnia procesy i zasoby potrzebne do wykonania odzieży, ze szczególnym uwzględnieniem zrównoważonego rozwoju. Ceni uczciwe traktowanie ludzi, zwierząt i planety. Daje szansę zaistnieć lokalnym projektantom, sklepom, markom. Klient otrzymuje produkt, który jest efektem pracy – często od pomysłu do realizacji – konkretnych ludzi. Slow fashion, to także zainteresowanie społeczeństwa zakupami na rynku wtórnym. „Ciucholandy”, „szmateksy”, second handy mają wielu fanów. Wspólne zakupy z synem czy córką mogą być ciekawym przeżyciem. W atmosferze większego luzu można dowolnie przebierać i wyławiać „unikaty”, dyskutować o nich czy wspólnie pośmiać się. Można zachęcać młodzież do kształtowania swojego stylu, zamiast naśladowania innych. To dobra droga do nauczenia dzieci oszczędności i racjonalnego podejścia do pieniędzy, rozróżnienia między towarem dobrej i słabej jakości. Można pokazać, że nowe nie zawsze jest lepsze, że czasem lepiej jest coś naprawić, zamiast wyrzucić. Być może – dzięki temu – łatwiej będzie następnym pokoleniom przełożyć te proste analogie chociażby na relacje międzyludzkie.

Rynkiem wtórnym zainteresowały się także znane marki modowe otwierając platformy internetowe, na których sprzedają własną używaną odzież. Tego typu posunięcia gigantów rynku modowego są odpowiedzią na potrzeby pokolenia milenialsów i zet, ludzi urodzonych w ostatnich trzech dekadach. Te pokolenia chcą mieć pozytywny wpływ na środowisko. „Slow fashion” jest przywróceniem pewnej „normalności”. Nawiązuje do cnoty umiarkowania i zdrowego rozsądku. Szkoda tylko, że trzeba wylansować modę, aby normalność stała się znowu atrakcyjna.


Autorka jest coachem ds. wizerunku, od dwudziestu lat zajmuje się kształtowaniem image’u. Prowadzi własną firmę. Prywatnie żona i mama pięciu córek.


Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

facebook
by e-smart.pl