Zjawisko ekolęku u dzieci i młodzieży

dr Sabina Zalewska

W związku z tym, że zagadnienia ekologii są ostatnio bardzo powszechne, wiele mówi się o nich w mediach, zwłaszcza społecznościowych. Psychologowie i socjologowie zauważają zjawisko ekolęku u dzieci i młodzieży – strachu przed zagładą środowiska.

Młodzież opowiada, że doświadcza poczucia beznadziei i budzi się w środku nocy spanikowana. Kanały informacyjne wylewają z siebie apokaliptyczne zdjęcia pożarów, huraganów, powodzi itp. W polskich programach nauczania znajduje się wiele elementów ekologii, w których daje się do zrozumienia, że to młodzi ludzie są odpowiedzialni za rozwiązanie problemu ekologicznego na całym świecie. Ma to na nich ogromny wpływ i objawia się wszelkiego rodzaju problemami w zakresie zdrowia psychicznego.

Z opublikowanego we wrześniu globalnego badania wynika, że 60 procent młodych ludzi czuje zaniepokojenie spowodowane  zmianami klimatu. Ponad 45 procent twierdzi, że te uczucia wpływają na ich codzienne życie. Dr Katherine Kennet z Royal College of Psychiatrists twierdzi, że uczucie bycia w stanie rozpaczy nie powinno być mylone z zaburzeniem psychicznym. Psychiatra stwierdza: planeta ma poważne problemy, a świadomość tych trudności nie jest zaburzeniem ani chorobą. To całkowicie właściwa i rozsądna reakcja.

Dr Kennet mówi, że nazwanie problemu jest pierwszym krokiem do jego przezwyciężenia, a dyskusja o tym, jak znaleźć rozwiązanie, jest krokiem drugim. To bardzo ważne rozróżnienie, gdyż za nim idą działania. Poleca młodzieży, by dołączyła do grup internetowych zaangażowanych w temat, prowadziła dyskusje w szkołach, spędzała czas na łonie natury, łącząc się z innymi, opracowała ślad węglowy swojej rodziny i sposoby na zmniejszenie ilości odpadów. Są to konkretne działania, które można podjąć w kierunku ratowania planety. Jednak nacisk mediów i działaczy ekologicznych jest inny. Sprawia, że dla młodych ludzi poczucie, że muszą wszystko naprawić globalnie, jest przytłaczające. Małe zmiany są tymi, które pomagają ludziom czuć się lepiej – mówi dr Kennet. Najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić rodzice, to słuchać – zgodzić się, że jest to wielka sprawa. Nie muszą jednak zgadzać się z ich rozpaczą wynikającą z frustracji niemożności dokonania ogólnoświatowych zmian.

Neurobiolog dr Kris De Meyer twierdzi, że całe grupy społeczne uważają, że podjęto niewiele działań w sprawie zmian klimatycznych. W rzeczywistości pojawiły się nowe technologie i zmienia się podejście polityków. Podkreśla, że możemy analizować uczucia związane z degradacją planety, ale potrzebne jest przekierowanie młodych ludzi na konkretne działania. Wtedy uczucia i emocje opadną, a młodzież będzie miała poczucie sprawczości.

Publicystka Paulina Januszewska podkreśla, że najwyższą cenę za działania i nawoływania światowych aktywistów płacą dzieci i młodzież. Ponad połowa z nich już teraz cierpi z powodu lęku o przyszłość planety. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne definiuje lęk klimatyczny jako chroniczny strach przed kataklizmem środowiskowym, który wynika z obserwacji pozornie nieodwracalnego wpływu zmian klimatycznych i związanej z tym troski o przyszłość własną i przyszłych pokoleń.

Perspektywa wojen o zasoby, fali nieprzewidywalnych zjawisk pogodowych i masowych migracji sprawia, że w głowach dzieci i nastolatków pojawiają się wyłącznie czarne scenariusze dotyczące jutra, a to z kolei uniemożliwia im normalne funkcjonowanie w teraźniejszości. Trwanie w nieustającym niepokoju i stresie to początek nie tylko poważnych zaburzeń i chorób psychicznych, ale wręcz rezygnacji z życia. I choć od polityków często słyszymy, że dobro dorastającego pokolenia jest dla nich najważniejsze, prawie połowa respondentów młodej generacji dostrzega w tym jedynie hipokryzję. Młodzi czują się oszukani i sfrustrowani.

Wyniki międzynarodowej ankiety publikowane w wielu krajach nie pozostawiają złudzeń. Dzieci i młodzież oceniają, że nie mają wystarczającej mocy sprawczej, by zatrzymać ten kryzys. Poczucie bezradności czyni je bardziej podatne na lęk klimatyczny, a ten prowadzi do poważnych kryzysów zdrowia psychicznego.

Autorka jest doktorem nauk społecznych, pedagogiem, psychologiem, mediatorem rodzinnym, terapeutą. Współpracuje z Archidiecezjaną Poradnią Dewajtis oraz Mazowieckim Centrum Psychoterapii

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

facebook
by e-smart.pl