Miłość romantyczna to podstawa dobrego małżeństwa

dr Sabina Zalewska

Większość par tak wyobraża sobie swoje życie w dniu ślubu: Odtąd będziemy jednym, a upływający czas tylko pogłębi nasz związek.Wspólnie się zestarzejemy, darząc się wzajemną miłością, równie głęboką i idealną, jak w dniu ślubu. Ów baśniowy obrazek, jak pisze Arnold Lazarus, inspiruje wielu ludzi. Poszukują oni romantycznego związku, który często jednak wygląda zupełnie inaczej. Związek rozkwita w obliczu barier, frustracji, rozstań i tęsknoty. Brak tych przeszkód oraz bliskości, powszedniość pożycia małżeńskiego powoduje, że namiętność wygasa. Napięcie i niepewność towarzyszące początkom związku zanikają, a ich miejsce zajmuje codzienne życie. Kiedy romans zamiera, partnerzy często czują się oszukani. Gdy opadają emocje i uniesienie, a w życiu pojawia się rutyna, nieszczęśliwi kochankowie ogłaszają kryzys małżeństwa.

Małżeństwo nie jest romantycznym interludium albo praktycznym i poważnym związkiem. Osoba, którą nauczono oczekiwać wiecznego romansu, jest gorzko rozczarowana, kiedy te nadzieje się nie ziszczają. Romantyczną edukację czerpiemy z różnych źródeł – od rodziców, rówieśników, z książek, czasopism, kina, telewizji i piosenek. Media kreują obraz szczęśliwego małżeństwa opartego na namiętności i zachwycie. Miłość jest tam wyidealizowana, a partnerzy obdarzają się wzajemnym uwielbieniem.

Mit ten trochę przypomina baśń o śpiącej królewnie. Ich częścią wspólną są nierealne oczekiwania co do postępowania współmałżonków. Wyraźnie z badań wynika, że to kobiety częściej ulegają tej iluzji. Mając wyobrażenie pięknej i romantycznej miłości, chcą je rozciągnąć na całą długość pożycia małżeńskiego. A w relacje, niestety, wkrada się rutyna dnia codziennego. To wszystko stoi w sprzeczności z romantycznym wyobrażeniem o miłości. Często proza życia nie ma nic wspólnego z miłością. I właśnie wtedy u badanych pojawia się rozczarowanie. Rozczarowanie współmałżonkiem i życiem z nim. Przy okazji tego rozczarowania pojawia się także uczucie samotności. Małżonkowie podkreślają, że to doświadczenie jest dla nich trudne. Niektórzy niekiedy opisują w swoich narracjach pozytywną stronę tego uczucia. Dało ono im czas na przemyślenie i skonfrontowanie swoich oczekiwań z rzeczywistością.

W psychologii często miłość romantyczna (badania M. Ziemskiej, B. Wojciszke, N. Brandena, J. Rostowskiego, T. A. Becka, M. Braun-Gałkowskiej, I. Janickiej, L. Niebrzydowskiego) jest postrzegana jako stan wynikający z braku i niezaspokojenia określonych potrzeb: potrzeby bezpieczeństwa, zależności czy wręcz miłości, afiliacji, seksualnej satysfakcji lub społecznego konformizmu. Czasem jest prowokowana poczuciem własnej niedoskonałości. I to miłość tej drugiej osoby ma zaspokoić wszystkie potrzeby. Jest to obraz, który można odnaleźć w doświadczeniach i narracjach badanych. Opisują oni sytuacje ze swojego życia, kiedy to spotkali się z partnerami, oczekiwali od siebie zaspokojenia potrzeb poprzez miłość drugiej osoby. Przez takie właśnie silne oczekiwania w ich związku doszło do rozgoryczenia, rozdrażnienia, rozczarowania oraz samotności. Miłość romantyczną można rozpatrywać jako etap wstępny, a nawet prawie konieczny do pojawienia się miłości małżeńskiej. Ta różni się od miłości romantycznej lepszym zrozumieniem i większym zaufaniem do partnera. Bliski związek miłości romantycznej z małżeńską wynika właśnie z owej silnej potrzeby związania się, zespolenia z drugim człowiekiem. Tymczasem podstawowym motywem łączenia się ludzi w związki powinno być, oprócz miłości, także poczucie wspólnoty. Jednak związek budowany tylko na miłości romantycznej, rozumianej jak wyżej, ma małe szanse na wytworzenie wspólnoty i głębokiej wzajemnej relacji. Wynika to z doświadczeń i narracji badanych. To tak jakby związek zatrzymał się na pierwszym etapie swojego rozwoju i nie kontynuował go.

Autorka jest doktorem nauk społecznych, pedagogiem, psychologiem, mediatorem rodzinnym, terapeutą i trenerem Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców.

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

facebook
by e-smart.pl