Dlaczego dzisiaj u dzieci emocje są tak ważne?

dr Sabina Zalewska




„W głowie się nie mieści” to film, który powinien obejrzeć każdy rodzic ze swoim dzieckiem.  To niezwykła przygoda prowadząca przez umysł dorastającej dziewczynki, a tym samym ciekawa lekcja o emocjach i o tym, co i jak na nas wpływa. Radość, smutek, gniew, odraza i strach – to one, w myśl teorii Paula Ekmana, wybitnego psychologa, odpowiadają za nasze stany emocjonalne i samopoczucie. Każda z nich jest potrzebna, abyśmy byli bezpieczni.

Powinniśmy pamiętać, że emocje są nieodłącznym elementem codziennego doświadczenia każdego człowieka, zwłaszcza młodego. W ciągu jednego dnia możemy odczuwać smutek, radość, złość, a także gniew. Emocje są nierozerwalnie związane z życiem społecznym, relacjami i kontaktami z innymi ludźmi. Są nierozerwalną częścią naszych dzieci. Dlaczego jednak boimy się ich, nie rozumiemy, nie potrafimy rozładować?

w głowie się nie mieści

Klasyczna scenka na placu zabaw, powtarzająca się prawie wszędzie: rodzic siedzący na ławeczce i obserwujący swoje dzieci. Jednak co chwilę słyszymy, jak krzyczy na dzieci z powodu, że: biegają, hałasują, brudzą się, bawią z tym, kim nie powinny lub płaczą po upadku… I zaraz nasuwa się pytanie – a cóż te dzieci mają robić? To jest właśnie laboratorium radzenia sobie z emocjami. Laboratorium życia. A rodzic zamiast pozwolić im się uczyć, chce, by zachowywały się jak dorośli, odpowiedzialnie.

 

Należy pamiętać, że wszystkie emocje są tak samo ważne i nie można dzielić ich na dobre i złe. Emocje występujące w rodzinie informują o zaspokajaniu bądź niezaspokajaniu potrzeb. Ich akceptacja wpływa na sposób radzenia sobie z nimi, dlatego istotne jest, aby rodzice przyjmowali wszystkie emocje, jakich doświadcza ich dziecko, zaś odnosili się jedynie do zachowań, które np. naruszają przyjęte granice. Komunikowali dziecku, że rozumieją, iż czuje złość z powodu zniszczonej pracy plastycznej. Nie zgadzają się jednak na to, aby bił siostrę. Emocje determinują zachowania. I to właśnie zachowania powinny podlegać kontroli, a nie emocje. To jedna z podstawowych zasad w wychowaniu.

 

Dzieci i młodzież dzisiaj stosują kilka technik radzenia sobie z emocjami, aby spełnić oczekiwania rodziców. Takie mechanizmy obronne są nieskuteczne i tylko pogłębiają problem. Ich wypieranie nie sprawi, że one znikną, bo najczęściej kumulują się i dają o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, zupełnie niezrozumiałym dla dorosłych. Tłumienie problemów prowadzi do powstawania w ciele napięć, które wpływają na przytępienie odczuwania wszystkich emocji – nawet tych przyjemnych. Natomiast nadmierne kontrolowanie, np. złości, wykorzystuje ogromne zasoby energii psychicznej – im większa kontrola, tym bardziej przeciążone zasoby mentalne. A to prowadzi z kolei do utraty kontroli i nieoczekiwanego wybuchu. To co dzieje się obecnie w naszych dzieciach, to jedna wieka karuzela z emocjami. Jedynie akceptacja wszystkich emocji, nazywanie ich i stwarzanie przestrzeni do ich przeżywania stanowi konstruktywny sposób radzenia sobie nimi.

 

Warto, by rodzic dbał o relację w rodzinie, okazywał dziecku emocjonalne wsparcie poprzez np. przytulenie czy bliskość, uczył dziecko rozróżniania i nazywania emocji, pokazywał konstruktywne sposoby wyrażania emocji, pamiętał, że dziecko uczy się poprzez naśladownictwo i zaobserwował, jak sam radzi sobie z emocjami, pokazywał dziecku, że nie należy obawiać się emocji, ponieważ wszystkie one są potrzebne człowiekowi.

 

Agnieszka Scendo (psycholog, terapeuta) podkreśla, że to emocje pokazują, co dla nas ważne. I choć chcemy wierzyć, że kierujemy się przede wszystkim rozumem, to tak naprawdę emocje rozdają karty w naszym życiu. Lubimy więc, kiedy dzieci są wesołe, a trudno nam się pogodzić z tym, gdy są smutne czy złe. A przecież nie wszystko w życiu jest radosne. Utrata ukochanego zwierzątka czy bliskości przyjaciół, zmiana szkoły, domu lub pokoju czy trauma – to sytuacje, w których adekwatną odpowiedzią jest właśnie przeżycie smutku, złości bądź gniewu, a nie radości. Emocje te nie stanowią dla nas i dzieci zagrożenia, o ile je rozumiemy i nazywamy.


 

 

Autorka jest doktorem nauk społecznych, pedagogiem, psychologiem, mediatorem rodzinnym, terapeutą i trenerem Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców.

 

mit nowy
facebook
by e-smart.pl