A. Siwek (IPN): dramat Ukrainy nie zwalnia nas z obowiązku pamiętania o ofiarach zbrodni wołyńskiej

IPN – ludobójstwo – Wołyń – obchody – UPA – ukraińscy nacjonaliści Dramat Ukrainy nie zwalnia nas z obowiązku pamięci – tak w 79. rocznicę kulminacji rzezi wołyńskiej mówi Adam Siwek, dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Paimęci Narodowej. Dziś w Warszawie IPN współorganizuje centralne uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Adam Siwek powiedział Polskiemu Radiu, że w tym roku trudnym kontekstem obchodów jest rosyjska agresja na Ukrainę. „Ale może tym bardziej powinniśmy pokazać, że nie używamy historii, właśnie zbrodni wołyńskiej, jako pewnego elementu układanki bieżącej polityki, że jest to coś całkowicie niezależnego” – powiedział Adam Siwek. „My tę pamięć podtrzymujemy także w takich okolicznościach, oczywiście z uwzględnieniem wrażliwości, przeżyć, emocji, których doświadczają obecnie Ukraińcy” – zadeklarował dyrektor. Adam Siwek podkreślił, że od wielu lat stan upamiętnień i miejsc pochówku ofiar rzezi nie uległ zmianie. Ponadto od 2017 roku obowiązuje wydany przez Kijów zakaz ekshumacji ofiar ukraińskich nacjonalistów i poelgłych polskich żołnierzy. Dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN zaznaczył, że wiele upamiętnień miało charakter społeczny a te powstałe w wyniku polsko-ukraińskiej współpracy były efektem trudnych uzgodnień i brakuje tam informacji o liczbie, tożsamości ofiar czy okolicznościach śmierci. „Często zatrzymywano się na poziomie eufemistycznych określeń, typu 'zginęli tragicznie’, tak jakby byli ofiarami katastrofy komunikacyjnej a nie zbrodni” – powiedział Adam Siwek. „Także tutaj niewiele się zmieniło, ale też nie mogło się zmienić. Do momentu rosyjskiej agresji stanowisko Kijowa było konsekwentne i twarde, jeśli chodzi o warunki dopuszczenia do jakichkolwiek polskich działań na Ukrainie. Natomiast w momencie rozpoczęcia wojny to jest temat, który oczywiście musi zaczekać, bo rzeczywiście to nie czas na prowadzenie takich negocjacji” – powiedział Adam Siwek. W weekend podczas wizyty na Ukrainie 79. rocznicę ludobójstwa wołyńskiego upamiętniła delegacja IPN z wiceprezesem, doktorem habilitowanym Karolem Polejowskim. Natomiast w ubiegłym tygodniu grupa wolontariuszy porządkowała cmentarze i miejsca pamięci w Ostrówkach, Zasmykach, Kisielinie i Porycku. W wyniku ekshumacji przeprowadzonych staraniem historyka IPN, doktora Leona Popka w 1992, 2011 i 2015 roku, w dołach śmierci znajdujących się na terenie byłych polskich wsi odnaleziono szczątki około 670 osób. Wszystkie odnalezione ofiary zostały pochowane na cmentarzu parafialnym w Ostrówkach. W tej dawnej miejscowości na godny pochówek i upamiętnienie czeka ponad 400 osób, spoczywających nadal w okolicznych dołach śmierci. 11 lipca 1943 roku ukraińscy nacjonaliści zaatakowali Polaków w 99 miejscowościach przedwojennego województwa wołyńskiego na Kresach, wtedy zajętych już przez niemiecką III Rzeszę. Tamten dzień zapisał się w historii jako „krwawa niedziela”, Polaków mordowano również w kościołach, podczas mszy świętych. W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali od 80 do 120 tysięcy Polaków. Precyzyjna liczba ofiar nie jest możliwa do ustalenia. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi. Celem zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowców) i Ukraińskiej Powstańczej Armii było wyniszczenie polskiego żywiołu na terenach, które uznawali za ukraińskie. W konsekwencji planowego ludobójstwa kilkaset tysięcy Polaków, ratując się przed okrutnie zadawaną śmiercią, torturami i okaleczeniem, uciekło z tych terenów. Ukraińscy nacjonaliści równolegle z dokonywanym aktem ludobójstwa niszczyli polskie dobra kulturalne, zabytki, uderzali w kresową gospodarkę, wypalali do fundamentów polskie siedliska a także niszczyli kościoły katolickie.IAR/Informacyjna Agencja Radiowa/ #Darmoros/w Siekaj

facebook
by e-smart.pl