Droga woda w kranach, ścieki w rzekach – miażdżący brytyjski raport
Anglia i Walia – sektor wodny – zanieczyszczenia Wysokie rachunki, ścieki w rzekach i jeziorach, niedoinwestowanie. Taki obraz kanalizacji i wodociągów w Anglii i Walii maluje miażdżący raport przygotowany dla brytyjskiego rządu. Jest krytyczny dla polityków ze wszystkich stron, dla prywatnych dostawców wody i dla Ofwat – urzędu, który miał sektor kontrolować. Teraz rząd go zlikwiduje. Rachunki idą w górę, a jednocześnie od lat Brytyjczycy bombardowani są doniesieniami o spuszczaniu do rzek zanieczyszczeń..Wielu z dostawców ma jednocześnie problemy finansowe. Rząd przyznaje, że problem istnieje, a sektor „nie działa”. Daje sobie nieco czasu na przyjrzenie się zaleceniom. Ale już teraz zapowiada ściślejszą kontrolę prywatnych dostawców wody. Powstanie nowy regulator. Jednocześnie lewicowy gabinet mówi „nie” nacjonalizacji, której domaga się część aktywistów rozdrażnionych np. wysokimi bonusami, jakie wypłacają sobie szefowie prywatnych dostawców. „Spłacenie obecnych właścicieli kosztowałoby około stu miliardów funtów. Musielibyśmy je zabrać opiece zdrowia czy edukacji” – przekonuje minister środowiska Steve Reed. I dodaje, że w Szkocji dostawca wody jest publiczny, a jakość wody nie jest lepsza. W 1989 roku rząd Margaret Thatcher oddał sektor w Anglii i Walii w prywatne ręce. Gabinet Keira Starmera deklaruje, że inwestuje w sieć. Obiecuję, że w ciągu pięć lat liczba zrzutów zanieczyszczeń Tamizy, czy Mersey zmniejszy się o 50%. Ale politycy nie ukrywają, że po po latach zaniedbań błyskawicznych rozwiązań nie ma, a rachunki za wodę w Królestwie będą rosnąć.Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adam Dąbrowski, Londyn/i mg/w mmch

dołącz do newslettera 
